Śmierć i święta

Miniony miesiąc był dla mnie koszmarny, kilka dni przed śmiercią gadasz z drugą osobą normalnie, nic nie wskazuje na to co się wydarzy kilka dni później, po czym na twoich oczach bliska ci osoba odchodzi w szpitalu i już tej osoby nie ma.
Od 24 Listopada 2017 po śmierci babci zmieniło się wszystko, nagle wszystko straciło sens, a wszystkich w tym mnie ogarnął smutek i płacz.
Już się nie zobaczymy, już nie spędzimy razem świąt…
Można być twardzielem nie wiadomo jakim, ale śmierć i pogrzeb to były najgorsze dni w moim życiu. Byłem dość mocno przybity na początku, staram się o tym nie myśleć i pocieszać się, że tak musiało być, że teraz tam w niebie ma spokój i nie męczy się z rakiem.
Już Babcia nie pozna mojej dziewczyny, jeśli kiedyś będę ją posiadał, chyba że będzie na mnie patrzeć z góry i mnie wspierać.
Chciałaś dożyć świąt, na co wskazuje data twej śmierci miesiąc przed wigilią, wierzyłaś w to, że będziesz z nami i każdy wierzył w to, nikt nie brał do siebie myśli, że kiedyś ciebie zabraknie.
Pozostawiłaś po sobie wielki smutek, żal i pustkę której nie zapełni już nikt. Wiele rzeczy się nie doczekałaś z mojej strony, może tam z nieba je ujrzysz. Zrobiłaś dla mnie wiele, to dzięki tobie mam prawo jazdy, byłaś wsparciem dla wszystkich, takiej babci może pozazdrościć każdy, byłaś wspaniała. Spoczywaj w pokoju tam w niebie